Chcą narodowego programu walki z cukrzycą. Minister zdrowia: Nie potrzeba

 

Marsz diabetyków w Krakowie. Polskie Towarzystwo Diabetologiczne szacuje, że na program walki z cukrzycą potrzeba 150-180 mln zł rocznie (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)

Marsz diabetyków w Krakowie. Polskie Towarzystwo Diabetologiczne szacuje, że na program walki z cukrzycą potrzeba 150-180 mln zł rocznie (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)

Pacjenci i lekarze rozpoczęli wspólne zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o walce z cukrzycą. Popierają ich Owsiak i Wałęsa.
Na cukrzycę cierpi w Polsce 3 mln osób, ale co czwarta nie wie, że jest chora. Z każdym rokiem zachorowań jest coraz więcej, m.in. dlatego, że przybywa ludzi otyłych, którzy nie uprawiają żadnej aktywności fizycznej.Tak dzieje się nie tylko w Polsce, dlatego dwa lata temu Parlament Europejski wezwał państwa UE do wprowadzenia ogólnokrajowych programów zwalczania cukrzycy.
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zdystansował się od tego pomysłu. Stwierdził, że Polacy nie potrzebują kolejnego narodowego programu zdrowotnego (istnieją już m.in. programy zwalczania raka, chorób serca i psychicznych).

W tej sytuacji chorzy i lekarze wzięli sprawy w swoje ręce. Powstał obywatelski projekt ustawy o narodowym programie zwalczania cukrzycy i jej powikłań. – Dzięki programowi poprawi się wiedza o epidemii cukrzycy i potrzebach chorych – mówi prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant w dziedzinie diabetologii.

Chodzi o to, że program zakłada powstanie krajowego rejestru chorych na cukrzycę, a także rejestru dzieci, których matki cierpiały na cukrzycę ciążową (takie dzieci są szczególnie zagrożone chorobą).

Projekt ustawy zakłada także powstanie sieci ośrodków edukacyjnych (co najmniej jeden w powiecie), w których chorzy oraz osoby zagrożone będą mogli dowiedzieć się, jak walczyć z cukrzycą i jak jej zapobiegać.

Ponieważ choroba oznacza też ogromne ryzyko utraty wzroku, w ramach programu wszystkie poradnie diabetologiczne mają dostać cyfrowe aparaty pozwalające wykryć we wczesnej fazie zmiany w siatkówce oka. Natomiast amputacjom stóp z powodu zmian naczyniowych wywołanych cukrzycą (jest ich kilka tysięcy rocznie) ma zapobiegać sieć poradni leczenia stopy cukrzycowej.

W trakcie weekendowego zjazdu Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego w Gdańsku zebrano pod projektem ustawy pierwsze 1,2 tys. podpisów. Poparł go m.in. Lech Wałęsa, który sam choruje na cukrzycę, oraz Lidia i Jerzy Owsiakowie.

W rozmowie z „Wyborczą” Owsiak zapowiedział wczoraj, że podpisy pod projektem będą też zbierane na Przystanku Woodstock, który odwiedza pół miliona młodych ludzi.

– Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od lat wspiera chorych na cukrzycę. Najpierw kupowaliśmy pompy insulinowe dla dzieci, potem dopiero zaczął to robić także NFZ. Teraz w poradniach w całej Polsce wypożyczamy pompy kobietom w ciąży. Skorzystało z tego 756 matek, z których 704 urodziło całkiem zdrowe dzieci. By walczyć z cukrzycą, potrzeba jednak więcej. Jeśli minister mówi, że nie potrzeba takiego programu, to się myli. Musimy wszyscy zmienić swoje myślenie o życiu i jedzeniu – mówi szef WOŚP.

Według prof. Leszka Czupryniaka, szefa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, na realizację programu potrzeba 150-180 mln zł rocznie. – Przypuszczam, że właśnie z powodu kłopotów budżetowych ministerstwo dystansuje się od naszego pomysłu. Te pieniądze powinny się jednak w budżecie znaleźć. Podobny program w kardiologii sprawił, że dziś na zawał serca umiera o połowę mniej chorych niż jeszcze kilkanaście lat temu. W przypadku cukrzycy musimy uświadamiać ludziom, jak walczyć z chorobą, i chronić ich przed ryzykiem kalectwa, jakie ze sobą niesie. Jeśli tego nie zrobimy, koszty cukrzycy także będą rosnąć – podkreśla prof. Czupryniak.

By projekt ustawy trafił pod obrady Sejmu, musi go poprzeć 100 tys. osób.