Jak rzucić palenie..

Ministerstwo Zdrowia rozważa ograniczenie sprzedaży elektronicznych papierosów nieletnim – zapowiedział rzecznik resortu Krzysztof Bąk. – Młodzi ludzie szpanują tymi „papierosami”. One uczą, że istnieją przyrządy do podawania narkotyków – przestrzega w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Sprzedaż e-papierosów nie jest regulowana przez ustawę o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu, bo tytoniu nie zawierają. Jednak zdaniem profesora e-papierosy to kiepskie narzędzie w walce z rzuceniem palenia. Profesor stawia na cytyznę, której skuteczność w leczeniu zespołu uzależnienia od tytoniu badał przez dwa lata. W badaniach uczestniczyło 740 palaczy, połowie podawano placebo.

Rynek Zdrowia: – Przystępując do badań postawił Pan pytanie: „Czy cytyzyna w porównaniu z placebo zwiększa prawdopodobieństwo uzyskania potwierdzonej trwałej abstynencji po 12 miesiącach od zakończenia leczenia, a także czy jest bezpieczna?” Jaka jest odpowiedź?

Prof. Witold Zatoński: – Cytyzyna w porównaniu z placebo zwiększa prawdopodobieństwo potwierdzonej trwałej abstynencji po 6 i 12 miesiącach od zakończenia leczenia. Jej działanie polega na tym, że będąc częściowym agonistą receptorów nikotynowych, blokuje wiązania nikotyny z tymi receptorami mózgowymi i w konsekwencji eliminuje przyjemność z podawania nikotyny. A że jednocześnie pobudza ten receptor i produkuje trochę dopaminy, objawy rzucenia palenia są mniejsze – następuje uśmierzenie głodu nikotynowego.

Warto też wyjaśnić, że cytyzyna to alkaloid pochodzący z nasion złotokapu – gatunku małego drzewa lub wysokiego krzewu. Występuje m.in. w środkowej i południowej Europie; w Polsce jako krzew ozdobny. Z racji naturalnego źródła, z którego można uzyskiwać cytyzynę, koszty są znacznie niższe niż w przypadku stosowania innych, znacznie droższych leków, przy czym jej skuteczność jest wyższa lub podobna. Zatem leki wytworzone na jej bazie mogą być powszechnie dostępne w leczeniu nałogu palenia tytoniu.

– Badania wykonano zgodnie z unijnymi standardami. Czy to znaczy, że leki z cytyzyny – znane w Polsce od kilkudziesięciu lat – będą pojawiać się teraz w krajach UE?

– Wyniki wcześniejszych prac dawały podstawy do twierdzenia, że może ona skutecznie wspomagać leczenie zespołu uzależnienia od tytoniu. Ale nie były one przeprowadzone z zachowaniem wszystkich współczesnych metodologicznych zasad – podwójnie ślepego badania klinicznego (clinical trial). Przeprowadziliśmy badanie kliniczne cytyzyny, które spełnia zasady dobrej praktyki medycznej (Good Clinical Practice). O jego znaczeniu świadczy fakt, że na przeprowadzenie badania pieniądze dał rząd brytyjski, a wyniki zostały opublikowane w jednym z najwyżej cenionych czasopism medycznych – „The New England Journal of Medicine”.

Badanie, do którego zakwalifikowano 740 osób – 370 otrzymywało cytyzynę, 370 placebo – stwarza przesłanki naukowe i formalne do szerszego stosowania leku. Mamy już nawet pierwsze sygnały. Jedna z fabryk zaczęła produkować i wprowadza na rynek lek z cytyzyną. Mam nadzieję, że będzie rozpowszechniany nie tylko w Polsce, ale również na rynkach światowych. Byłoby to moim marzeniem, bo ze względu na dostępność takiego leku byłaby szansa, że coraz mniej ludzi umrze z powodu raka płuca i na tysiące innych schorzeń odtytoniowych.

– Cytyzyna i silna wola wystarczą, żeby rzucić palenie?

– To nie takie proste. Kiedyś napisałem na ten temat książkę – „Jak rzucić palenie?” Stała się bestselerem, została wydana 1,5 mln egzemplarzy.

Oczywiście, żaden lek nie może dać stuprocentowego efektu, szczególnie w wypadku zespołu uzależnienia od tytoniu. ZUT jest chorobą opisaną pod numerem F-17 w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób WHO. W tej chorobie oprócz mechanizmu biologicznego bardzo ważny jest element związany z zachowaniami. W każdym razie połączenie terapii cytyzyną z intensywną pomocą behawioralną skutkuje zwiększoną liczbą osób zaprzestających palenia tytoniu.

– Jest jeszcze rytuał palenia, bez którego trudno dać sobie radę. Co Pan sądzi o tak modnych obecnie papierosach elektronicznych. Ich palenie zaspokaja – przynajmniej po części – nawyki związane z paleniem i podobno pomagają w zerwaniu z nałogiem.

– Moim zdaniem to kiepskie narzędzie w walce z rzuceniem palenia. Preparaty zawierające czystą nikotynę używane są od wielu dziesiątków lat. Są to jednak preparaty przygotowane specjalnie i opisane według standardów farmakologicznych. Niezwykle uważnie i gruntownie przebadane, także z punktu widzenia skutków ubocznych. Niestety nie ma takich badań w wypadku płynnej nikotyny. Stąd wiele państw zabrania sprzedawania tego produktu. Nie wykluczam jednak, że komuś e-papieros pomoże. Jednak robienie z niego głównego narzędzia walki z nałogiem jest naiwnością.

Na domiar złego młodzi ludzie szpanują tymi ”papierosami”. One uczą młodzież, że istnieją przyrządy do podawania narkotyków. Wydaje mi się, że głównym celem ich sprzedaży nie jest wyleczenie świata z uzależnienia od nikotyny.

– Producenci e-papierosów, jak i cała branża tytoniowa działają po to, żeby zarobić. Polska jest największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych w UE. Mam w związku z tym pytanie o opinię Pana Profesora na temat stanowiska polskiego rządu w sprawie dyrektywy unijnej o produktach tytoniowych.

– Napisałem dla Sejmu ekspertyzę. Miałem okazję przedstawić ją posłom. Stwierdziłem, że jest mi niezmiernie smutno, że polski rząd – w przeciwieństwie do innych europejskich rządów – chce się angażować w obronę substancji, która każdego roku przedwcześnie zabija 700 tys. obywateli Unii Europejskiej, w tym 70 tys. Polaków.

Jako lekarzowi i obywatelowi jest mi po prostu smutno i wstyd. Tym bardziej, że wiem, ile dobrego dla zdrowia Polaków i Europejczyków zrobili polscy parlamentarzyści w latach 90. uchwalając ustawę o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych z dnia 9 listopada 1995 r. Była wówczas uważana przez WHO za wzorcową i doprowadziła w Polsce do trzydziestoprocentowego spadku zachorowań u mężczyzn z powodu raka płuca.

– Dziękuję za rozmowę.

Źródło: rynekzdrowia.pl