Sztuczna trzustka przełomem w leczeniu cukrzycy?

Brytyjscy naukowcy przypuszczają, że wkrótce strzykawki insulinowe staną się przeszłością. Trwają bowiem badania nad sztuczną trzustką, czyli urządzeniem wielkości zegarka na rękę, które uwalnia insulinę do krwiobiegu pacjenta. Naukowcy planują rozpoczęcie testów z udziałem człowieka w 2016 roku i wszczepienie pierwszych implantów w ciągu najbliższej dekady.
Oskar Annermarke

Jak działa sztuczna trzustka?
Urządzenie wyposażone jest w specjalną barierę żelową, która kontroluje ilość insuliny. Gdy tylko poziom cukru we krwi chorego wzrasta, żel topi się i uwalnia hormon. Gdy poziom cukru spada, żel ponownie twardnieje. Raz na dwa tygodnie do zbiorniczka w urządzeniu dodawana jest nowa porcja insuliny.

Jak podają naukowcy z De Montfort University w Leicester, dzięki sztucznej trzustce pacjenci nie musieliby już ręcznie wstrzykiwać insuliny. Urządzenie mogłoby także zapewnić, że do krwiobiegu za każdym razem trafi idealna dawka hormonu – mówi profesor farmacji, Joan Taylor. Poprzez tak skuteczną kontrolę poziomu glukozy we krwi możliwe byłoby również złagodzenie powiązanych problemów zdrowotnych.

Zdaniem naukowców, implant może pomóc wszystkim pacjentom z cukrzycą typu 1, a także chorym na cukrzycę typu 2, którzy potrzebują zastrzyków insuliny. Jak dodają, urządzenie jest tanie i łatwe w użyciu. W odróżnieniu od przeszczepów trzustki, wszczepienie sztucznego „narządu” nie niesie ryzyka odrzucenia przez organizm pacjenta. Posiada on specjalną powłokę, która chroni go przed aktywnością przeciwciał wytwarzanych przez układ immunologiczny człowieka.

Przyszłość diabetologii
Ze sceptycyzmem do pomysłu stworzenia sztucznej trzustki podchodzi prof. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lubelski konsultant wojewódzki w dziedzinie diabetologii. Uważa on, że zanim urządzenie zostanie odpowiednio zaprojektowane czy zastosowane, minie jeszcze bardzo dużo czasu. Poza tym, jak zaznacza, aby dostosować odpowiednią dawkę insuliny, musiałoby ono wiedzieć, co ma zamiar spożyć pacjent lub jaką aktywność fizyczną planuje podjąć.

Zdaniem prof. Dzidy, przyszłością diabetologii są leki. Obecnie testowanych jest wiele ich klas, nie wiadomo jednak, które z nich okażą się potencjalnie pomocne dla pacjentów. Wiele nadziei wiąże się także z doskonalszymi analogami insulin, które miałyby być stosowane raz na tydzień, a nawet raz na miesiąc. Jak zaznacza specjalista, przyszłością leczenia cukrzycy jest również telemedycyna, czyli kontrolowanie stanu pacjenta lub sterowanie pompą insulinową na odległość.

Szczepionka przeciw cukrzycy typu 1
Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Stanford niedawno opracowali szczepionkę, która hamować ma zmiany następujące w wyniku cukrzycy typu 1. Jej zadaniem jest „wyłączenie” części układu odpornościowego odpowiedzialnego za uszkodzenia komórek trzustki produkujących insulinę. Działa ona więc odwrotnie do dotychczasowych szczepionek, które pobudzają odpowiedź układu immunologicznego. Jak podaje prof. Lawrence Steinman, jeden z głównych autorów badania opisanego na łamach „Science Translational Medicine”, wyniki sugerują, że możliwe jest wyłączenie jedynie podzbioru nieprawidłowo funkcjonujących komórek, bez konieczności zaburzania funkcji całego układu odpornościowego.

W badaniu mającym na celu określenie skuteczności szczepionki udział wzięło 80 pacjentów z cukrzycą typu 1, którzy otrzymywali zastrzyki insuliny. Nowa szczepionka podawana im była domięśniowo raz w tygodniu przez 12 tygodni. Cztery grupy pacjentów uzyskiwały zastrzyk z różną dawką szczepionki, a piąta grupa otrzymywała placebo. Zamiast poziomu insuliny we krwi, badacze postanowili zmierzyć poziom peptydu C, który uwalniany jest w procesie wytwarzania insuliny. Pozostaje on we krwi znacznie dłużej niż hormon.

Okazało się, że dzięki szczepionce udało się utrzymać poziom peptydu C przez znacznie dłuższy czas – w niektórych przypadkach nawet przez 12 tygodni. Oznacza to, że pacjenci, u których zastosowano zastrzyk doświadczali mniejszych uszkodzeń komórek beta (odpowiedzialnych za wydzielanie insuliny) niż ci, którzy stosowali placebo. Nie ukazano żadnych poważnych skutków ubocznych. Jak jednak zaznacza prof. Steinman, są to wczesne wyniki niewielkiego badania, które muszą zostać potwierdzone w większych testach.

Info: (www.natemat.pl)